Elżbieta Jakubiak: Joanna Kluzik-Rostkowska na pewno nigdzie się nie wybiera. Na 99,99 proc. Te informacje o odejściu Joanny to po prostu okropny atak na nas wszystkich. Wszyscy znamy Joasię, wiemy, że jest twórczynią PJN, jego główną twarzą i wiemy, że czuje się za ten projekt odpowiedzialna. Wszyscy ustaliliśmy, że idziemy sami do wyborów. I tego się trzymamy. Ma pan moje słowo honoru, że ani ja, ani moi koledzy nigdzie się nie wybieramy.

 
Pora na kolejne wyznanie. Mam słabość do Jakubiak. Jest tak bardzo niepolityczna, że aż sympatycznie ludzka. Pierwsza więc myśl po przeczytaniu jej dzisiejszego wywiadu była "Biedna, naiwna Elka". Bo przecież cała Polska wie, że dzisiaj Kluzik "uświetni" konwencję Platformy, a jej koleżanka z uporem godnym lepszej sprawy robi dobrą minę do złej gry i udaje, że nie tylko nic się nie stało, ale i nie stanie się w najbliższej przyszłości. Choć przecież wszyscy wiedzą, że akces Kluzik do PO to już tylko una pura formalita, jeśli jeszcze nie został ogłoszony to wyłącznie dlatego, że obie strony chcą z tego zrobić jak największy show.
 
Ale choć Jakubiak jest dużo mniej cyniczna i cwana niż jej odpływająca ratunkową szalupą koleżanka, to przecież nie jest naiwną idiotką i to co my wiemy, ona z pewnością wie dłużej i lepiej. Może więc ten wywiad, te zapewnienia, że "Joasia się nigdzie nie wybiera, daję słowo honoru, bo przecież sobie obiecaliśmy" nie są wcale wyznaniami ostatniej naiwnej, co to ciągle udaje, że wierzy. Może to właśnie Jakubiak rozgrywa Kluzik, stawiając ją w jeszcze mniej komfortowej sytuacji. Bo oto za chwilę Kluzik wejdzie na scenę na konwencji Platformy nie tylko jako jedna z liderek partii opozycyjnej, jeszcze tydzień temu jej szefowa, i ciągle jeszcze szefowa klubu parlamentarnego, ale przede wszystkim jako ktoś, kto swoją najbliższą polityczną przyjaciółkę zwiódł tak bardzo, że ta dosłownie na minuty przed triumfalnym przygarnięciem przez Platformę nowego nabytku, publicznie zapewniała, że ciągle jeszcze grają razem.
 
Jakubiak dzisiejszym wywiadem bardzo utrudniła Kluzik start w nowej roli. Bo po takich deklaracjach najbliższej współpracownicy, odgrywającej pełną lojalność, Kluzik będzie jeszcze trudniej wytłumaczyć się z własnej nielojalności, by nie powiedzieć - zdrady. Jeśli więc rzeczywiście Platforma zaplanowała dla Kluzik rolę bomby, to Jakubiak całkiem zręcznie tę bombę rozbroiła. I to już nie jest nawet kapiszon. To zbuk. Bo trudno sobie wyobrazić, że po dzisiejszym wywiadzie Jakubiak, i spodziewanym akcesie Kluzik do PO, nie padną niewygodne pytania o to kiedy Kluzik powiedziała swoim partyjnym kolegom i dlaczego do ostatniej chwili wierzyli, że ciągle idą razem. A to pytania na które po prostu nie ma i nie może być dobrej odpowiedzi, bo przecież Kluzik wystąpi dzisiaj w roli Cugier-Kotki, której wszystko jedno z czym i w czyim spocie. Cugier-Kotka na konwencji PiSu pokazywała czerwoną kartkę Tuskowi, Kluzik pewnie zapowie kordon sanitarny wokół Kaczyńskiego. Między paniami naprawdę nie ma wielkiej różnicy, obie zresztą zostały potraktowane podobnie instrumentalnie. I o ile Platforma może się pysznić, że "wyjęła" konkurencji jej liderkę, kupując ją niedrogo za dobre miejsce na liście, albo stołek o trudnej do zapamiętania nazwie, o tyle Kluzik w charakterze towaru może się czuć nieszczególnie. A po wywiadzie Jakubiak całkiem podle, bo żeby go zneutralizować powinna teraz przekonać wszystkich, że Jakubiak od dawna wiedziała i że tylko udaje naiwną. Tak, czy siak, trzeba się znowu wpakować w publiczne, żenujące, personalne spory.
 
Więc może to nie naiwna Elka za chwilę zostanie wystawiona do wiatru. Może to ona wystawiła swoją dużo bardziej cwaną koleżankę na jeszcze trudniejszą próbę. Zobaczymy, to już za chwilę.